Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla siebie. Pokaż wszystkie posty

6 stycznia 2014

Prozdrowotnie

Początek roku to dla mnie czas przeglądu --- nie samochodu, a siebie. Staję się wtedy namolnym pacjentem, żądającym skierowania na badania różne, w tym podstawowe - mammografię, cytologię, badania krwi i moczu, usg brzucha, RTG klatki piersiowej, badania w kierunku obecności krwi utajonej itd. Wcześniej nie przykładałam do tego takiej wagi, ale ponieważ jestem w wieku lekko pogwarancyjnym, badam się regularnie raz do roku. Trafiło mi do przekonania usłyszane gdzieś zdanie, że bardziej dbamy o stan techniczny swoich pojazdów niż o siebie, bo z samochodem regularnie jeździmy na przeglądy, a swoje podstawowe badania wykonujemy wtedy, kiedy nam coś dolega. Głęboko wierzę w to, że wcześnie wykryte choróbsko łatwiej i szybciej można wyleczyć niż schorzenie mocno zaawansowane. Dlatego, kiedy otwieram kartki nowego kalendarza, pierwsze, co wpisuję, to wizyty kontrolne na ten rok. Zachęcam do tego, niewiele kosztuje czasu i pieniędzy, a zapewnia spokój i pozwala się skupić na tym, co zaplanowaliśmy.


U nas wczesna wiosna albo późna jesień, mam nadzieję, że jak najdłużej...
Pozdrawiamy z Panem Kotem Wiosennym



10 kwietnia 2013

skalpel a wiosny ni ma i ni ma

Ponieważ zapasłam się tej zimy niemożebnie i skandalicznie, postanowiłam zrobić coś na wiosnę z boczkami, tyłkami i ogólnie nadmiarem. Od dwóch tygodni ćwiczę w domu Skalpel I Ewy Chodakowskiej, który można znaleźć w internecie , np TU. Jako że jestem osoba zawziętą, ale w wieku mocno postbalzakowskim, postanowiłam ćwiczenia robić wszystkie, ale w swoim tempie i tyle powtórzeń, ile będę mogła. Sama autorka zapewnia, że po wykonaniu Skalpela poczujemy uderzenie endorfin niebywałe, co ma zachęcać do regularnych ćwiczeń. Ja żadnego uderzenia po pierwszym razie nie doświadczyłam, leżałam za to w kałuży potu i z niedowierzaniem kręciłam głową - jak to możliwe, przecież zawsze byłam sprawna, lubiłam ruch, a tu - zasapana, upocona dobrnęłam wprawdzie do końca , ale zamiast endorfin miałam w perspektywie  natychmiastowe zejście :(
Jako żem istota uparta, zrobiłam jeden dzień przerwy i od nowa...
Drugi raz poszedł zdecydowanie lepiej niż pierwszy, ćwiczenia zrobiłam wszystkie (no może oprócz kręcenia kółek nogą) i w tempie - czułam się świetnie, oddech lepszy, posiłkowałam się wodą i mimo bólu w mięśniach, np przekonałam się, ze mam wewnętrzne mięśnie ud, dobrnęłam szczęśliwie do końca.
Stan obecny: jadę Skalpelem regularnie od ponad dwóch tygodni i nie mogę się doczekać powrotu do domu z pracy, by poćwiczyć - czuję się świetnie, dumna jestem z siebie niesłychanie, bez stosowania jakiejkolwiek diety  - wręcz przeciwnie nawet - schudłam 3 kg i generalnie zapał mam do wszystkiego. Dlatego nie mogę doczekać się wiosny, by ruszyć z łopatą i grabiami do ogrodu...a tu szaro, ponuro, dzisiaj padał śnieg z deszczem :( echh...
Zrobiłam zdjęcia sylwetki przed rozpoczęciem ćwiczeń, ale nie będę Was epatować czymś takim, chcę porównać przed i po - generalnie zachęcam bardzo, niezależnie od wieku. Z rozpędu kupiłam książkę Ewy Chodakowskiej, ale jeszcze nie miałam czasu do niej zerknąć, bo u nas kwiecień to sezon mocno imprezowy: urodziny męża, córki i syna
Piekę więc, przygotowuję, gotuję, jem i ....chudnę


Rogaliki z makiem oczywiście z bloga Moje wypieki



Tak dwa dni temu wyglądał nasz ogród od ulicy


Qrka potraktowała śnieg grabiami, ja musiałabym chyba spychaczem :(

Popełniłam woreczek, ale wyszedł koślawy, więc tylko fragment - następny dopracuję :)



Czarny len, wyszywanka, koronka i koraliki

W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę pozdrawiam ciepło


31 sierpnia 2012

O tym, jak wiek przekłada się na drobnostki i większostki zycia codziennego

Mam lat ileś tam (zważywszy na fakt, że mam stare dzieci, musi to być więcej niż mniej) i ta okoliczność w ostatnim czasie mocno rzutuje na moją codzienność.
Przykład pierwszy - obiecałam M. golonkę w piwie. Słowo się rzekło, golonka u płota (czy raczej piekarnika), zrobiłam z przepisu ze wspaniałego bloga Szczypta smaku. Wyszła obłędnie pyszna, więc rzuciliśmy się jak stado wygłodniałych wilków i pochłonęliśmy rzeczoną w tempie na rekord świata. No i siadło mi nie wiem co, ale miętka była w robocie natychmiast...Ponieważ nie pierwszy raz jadłam rzeczoną golonkę i sensacji nie było żadnych, wręcz przeciwnie, błogie zadowolenie i sytość, doszłam do wniosku, że to wiek:((

Dowód rzeczowy przed konsumpcją:


Przykład drugi:
Nabyłam lodówkę, mimo że stara jeszcze na chodzie. Znieśliśmy wysłużoną do piwnicy - chłodzi napoje i awaryjnie większą ilość jedzenia, gdy np. ktoś przychodzi na obiad. Przełożenie z wiekiem objawiło się tym, że przy kupnie nowej grymasiłam wręcz koncertowo, nie te wymiary, nie taki wygląd, za mała chłodziarka, nie takie rozmieszczenie półek w środku...W końcu znalazłam lodówkę marzeń i okazało się, ze tym razem przeszkadza mi cena. Przywołałam natychmiast argument wieku - czy ja nie mogę, mając tyle lat, kupić sobie porządnej lodówki??? Raz w życiu??? No i postawiłam na swoim - mam wielgachną lodówę, w której mogłabym przechowywać słonia...piękna jest...patrzę na nią z lubością...


Przykład trzeci:
wraz z wiekiem coraz większą uwagę przywiązuję do tego, co nakładam na twarz i kadłub. Maluję się rzadko, ale kosmetyki lubię dobre. Moje najnowsze odkrycie to mydło marsylskie, jest fantastyczne, nie śmierdzi chemią, skóra jest po nim nawilżona i aksamitna jak pupa niemowlęcia. Nie zważajcie na z lekka zaporową cenę - jest bardzo, bardzo wydajne, a uzyskany efekt jest wart każdych pieniędzy. Można je kupić również przez Internet tu klik, ja mam sklep stacjonarny niedaleko domu. Mają tam fantastyczne kosmetyki, wyłącznie z naturalnych produktów, które leczą i dają  obiecany rezultat:)) Polecam szczerze:))) 


Przykład czwarty:
Z wiekiem nabywam asertywności, uczę się odmawiać i mówić, co myślę; to  naprawdę piekielnie trudne; dla mnie nowość:)) przez większość czasu uśmiechałam się, gdy mi wcale do śmiechu nie było, wysłuchiwałam głupot, przytakując z uwagą...koniec z tym - mam tyle lat, że nie muszę. 
Działa - odmawiam, mówię nie, nie mogę, mówię: chętnie, ale później, nie odkładam, tego, co zaplanowałam dla siebie tylko dlatego, że ktoś chce zadysponować inaczej moim czasem i wydaję mu się, że ja powinnam... NIE i czuję się z tym świetnie:))
Dzisiaj miałam ochotę na wrzosy, a nie miałam ochoty pilnować dziecka.


Pozdrawiam ciepło