9 kwietnia 2014

Wiosennie, burzowo i pracowicie

Jako że pogoda piękna ( nie pamiętam tak ciepłej wczesnej wiosny) ruszyłam w teren. Po zimie ogród przedstawia się jak obraz nędzy i rozpaczy, już wywiozłam 10 worków śmiecia wszelakiego, a zrobiona dopiero połowa.Od kiedy nastały cieplejsze dni, nie mogę doczekać się końca pracy, pędem wracam do domu i rzucam się natychmiast na front ogrodowy. Posadziłam begonie i stokrotki, do donic wsadziłam bratki, ale generalnie jeszcze łyso, drzewa dopiero zaczynają kwitnąć. Na domiar złego mam nawał obowiązków zawodowych i trudno pogodzić jedno z drugim, a nawet trzecim, bo jak zwykle głupio dałam się wmanewrować w zapraszanie gości na święta. 
Wczorajsza pierwsza wiosenna burza - była bardzo potrzebna, bo w ogrodzie sucho niemiłosiernie.




Dzisiaj dla odmiany jest tak zimno, że nie sposób pracować w ogrodzie, wczoraj 21 stopni, dziś 7. Rodzina mówi na mnie już tyranogrodozaur, bo każdą wolną chwilę poświęcam na kopanie w ziemi. 

Nagroda wczorajsza: piękna, podwójna tęcza



Od kilku dni mam codziennie takiego gościa - trochę bezceremonialny


Kiedy odszedł Pan Kot, nadal wsypywałam karmę do miseczek w nadziei, że może odszedł na trochę...
Okazało się, że rychło znalazł się amator na jedzenie - kolejny bezpański i zabiedzony. Na razie się poznajemy...
Pozdrawiam ciepło

Polinne

16 marca 2014

Pan Kot Bezogonek

Nie będzie już zdjęć Kota :(
odszedł do kociego nieba, gdzie zawsze miseczka pełna i łąki tylko do zabawy, gdzie można się bez końca wygrzewać w promieniach słońca
Pozdrawiam 

6 stycznia 2014

Prozdrowotnie

Początek roku to dla mnie czas przeglądu --- nie samochodu, a siebie. Staję się wtedy namolnym pacjentem, żądającym skierowania na badania różne, w tym podstawowe - mammografię, cytologię, badania krwi i moczu, usg brzucha, RTG klatki piersiowej, badania w kierunku obecności krwi utajonej itd. Wcześniej nie przykładałam do tego takiej wagi, ale ponieważ jestem w wieku lekko pogwarancyjnym, badam się regularnie raz do roku. Trafiło mi do przekonania usłyszane gdzieś zdanie, że bardziej dbamy o stan techniczny swoich pojazdów niż o siebie, bo z samochodem regularnie jeździmy na przeglądy, a swoje podstawowe badania wykonujemy wtedy, kiedy nam coś dolega. Głęboko wierzę w to, że wcześnie wykryte choróbsko łatwiej i szybciej można wyleczyć niż schorzenie mocno zaawansowane. Dlatego, kiedy otwieram kartki nowego kalendarza, pierwsze, co wpisuję, to wizyty kontrolne na ten rok. Zachęcam do tego, niewiele kosztuje czasu i pieniędzy, a zapewnia spokój i pozwala się skupić na tym, co zaplanowaliśmy.


U nas wczesna wiosna albo późna jesień, mam nadzieję, że jak najdłużej...
Pozdrawiamy z Panem Kotem Wiosennym



30 grudnia 2013

Poświątecznie

Uwielbiam czas po świętach :)
Skończyła się świąteczna gorączka, szał zakupów, gotowania i pieczenia, można spokojnie odpocząć, iść na spacer, poleniuchować, poczytać bez wyrzutów sumienia, obejrzeć film, na który zazwyczaj nie ma czasu. W lodówce półki zawalone jedzeniem, więc i szykować na godzinę, natychmiast nie trzeba. Życie zwalnia swój bieg, pogoda piękna, książki i zaczęty haft pod ręką, praca doktorska zięcia leży, leży, leży... i czeka na korekcyjne zmiłowanie.
Mój czas odpoczynku.
Po raz kolejny oglądamy "Znachora", "Tudorów", "Pancernych" i "Grę o tron" - spieramy się tylko o to, kto wstawi wodę na kawę,  celebrujemy posiłki, niespiesznie smakując poświąteczne potrawy. Nareszcie mamy trochę czasu dla siebie.







Pozdrawiam poświątecznie, Polinne

21 grudnia 2013

Najlepszych Świąt

dla Was i Waszych bliskich
czasu dla siebie
czasu na własne przyjemności
zdrowia
zadowolenia z życia


Pozdrawiam świątecznie
Polinne

18 października 2013

Pokochać jesień

nic innego mi nie pozostało


Na obrazku jesień wygląda zdecydowanie ładniej niż w rzeczywistości, w której trzeba wstać, kiedy za oknem jeszcze szaro, leje deszcz, zawodzi wiatr, parasolka wywija się w najmniej pożądanym momencie...
Robiłam dziś zakupy na ulubionym rynku - bogactwo kolorów i zapachów, sterty jabłek, winogron, papryki, śliwki, gruszki...przy przenikliwym zimnie, padającym z nieba kapuśniaczku, parasol trzymałam w zębach, pani wydawała mi resztę kompletnie przemoczonymi banknotami, które teraz suszą się na parapecie... Jak kochać jesień? 


Mogę ją lubić za chwile lenistwa bez wyrzutów sumienia, no bo skoro tak brzydko na zewnątrz, to chyba nie ma nic niewłaściwego w tym, że usiądę w fotelu z książką, porobię urodzinowy kocyk dla Martyny, wypiję niespiesznie kawę. Porządki w ogrodzie mogą jeszcze poczekać, zresztą ostatnio wystawiłam dziewięć worków liści, każdy worek 160 litrów. Siłownia zbędna.


Z jesieni lubię dwie rzeczy: wiatr i mgły. 
Jednych i drugich mamy obecnie pod dostatkiem.



Nastawiliśmy wino z własnych ogrodowych czarnych winogron. Wiadomo, że sok najlepiej wyciska się nie wyciskarką z tłokiem, a własnymi rękami, w związku z czym mój M. wygląda tak, jakby miał od łokci plamy opadowe, a ja mimochodem zrobiłam sobie na przedramieniu fantazyjny tatuaż - poprzedniego dnia podrapałam się do krwi, a wczoraj w tę rankę niechcący wtarłam fioletowy sok.
W planach mam zrobienie najpyszniejszego sernika świata, no bo skoro jesień, to trzeba się stosownie do okoliczności odżywiać :)
Pozdrawiam ciepło

12 października 2013

Miasto moje a w nim...

Festiwal światła w Łodzi...
Wspaniałe pokazy...
Zapraszam do obejrzenia kilku nocnych zdjęć mojego miasta











Pozdrawiam ciepło

1 października 2013

Łapki nieustannie zajęte

po pierwsze kocykiem dla Martyny
po drugie fugowaniem tarrasu
po trzecie kapą na łóżko - robię ją z ogromną przyjemnością, nakupiłam kordonka jak głupi w torbę i dziergam w wolnych chwilach, których malutko, oj, malutko, bo i praca mnie zawala zawodowa...






W dodatku ból w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, pokochał mnie miłością pierwszą i odejść nie chce. Rozmaite koncepcje i diagnozy lekarskie tylko mnie dobijają, a i wątroba od znieczulaczy puchnie i robi się ogólnie niemiła. Rezonans magnetyczny mam wyznaczony...UWAGA na 6 lutego roku pańskiego 2014 - godzina 15.40...
Do tego czasu z bólu zwariuję albo co innego zrobię...
Nic - tylko szydełko, najlepszy czasoumilacz - pozwala  mi zachować spokój wewnętrzny i na obliczu.



Pozdrawiam ciepło