Mój zestaw na dzisiejsze piątkowe popołudnie i wieczór:
W skład wchodzą: zaczęty haft uroczych ptaszków z serduszkiem (wzór zaczerpnięty z bloga Penelopis - tu klik), audiobooki z kryminałami Agaty Christie, pudełko czekoladek, kubek pysznej czarnej herbaty.
Z ogromną przyjemnością wróciłam przed kilkoma dniami do haftu. Ostatnie moje przedsięwzięcie - obraz Alfonsa Muchy - przerosło chyba moje możliwości czasowe, chociaż kiedyś na pewno je dokończę. Na razie odkrywam uroki haftu monochromatycznego, szybkiego i pięknego zarazem.
Na pewno też użyję tych uroczych perełek i koronki; może to będzie fragment woreczka, może obrazek?
Uwielbiam piątkowe popołudnia - jak w tytule :), tym bardziej, że w ten dzień pracuję tylko do 12.00. W sobotę zajmuję się porządkami, gotowaniem, praniem etc; w piątek natomiast świadomość nadchodzących dwóch wolnych dni działa na mnie niezwykle pobudzająco i wtedy zazwyczaj robię więcej niż przez cały weekend: piekę niespiesznie ciasto (Nigella powiada, że kto piecze ciasto, rozkoszuje się świadomością, że robi coś nadprogramowego, czego nie musi), pucuję na błysk wybraną część domu, bo wtedy mam czas na dokładność, czytam, oglądam dobry film, czasem dla relaksu prasuję :) Nie przepadam za niedzielą - pośpiech, by zdążyć przygotować wszystko na poniedziałek, myślenie o nadchodzącym tygodniu pełnym obowiązków powodują, że nie jest to mój ulubiony dzień tygodnia; wieczorem chadzamy do kina.
A dzisiaj jest piątek wyjątkowy: dziecko kończy zajęcia na uczelni o 20.00, mój M. umówił się z kolegami (mam nadzieję) na małe piwo (mam nadzieję), więc całe popołudnie i wieczór mam do swojej i tylko SWOJEJ dyspozycji.
Zapowiada się cudowne popołudnie, czego i Wam życzę:) Tylko ta czekolada i jej konsekwencje...(brzydkie słowo na D - dieta)
Losowanie candy 29 lutego, jeszcze można się zapisywać :)
Pozdrawiam ciepło, Polinne



